4 kroki do odporności - Jadwiga Kander

4 kroki do odporności

Listopad, piękna jesień za oknem, staram się zapamiętać te widoki, cieszę oczy magią kolorów. Purpura i złoto przeplatane z pożółkłym. Zaparzam rozgrzewającą herbatę*. Tea masala przywieziona z Indii z gorącym, spienionym mlekiem smakuje wybornie. Rozgrzewa mnie od wewnątrz, ciepło jest mi potrzebne, bo dni są coraz krótsze i mniej słońca na co dzień. Siedzę w moim ulubionym fotelu, w ulubionym szlafroku i mam się dobrze. Dzisiaj mam się dobrze. Nie każdy tak może teraz odczuwać.

Dystans społeczny, pandemia oraz napięcia związane z tym, co dzieje się w przestrzeni publicznej mogą obniżyć nasz nastrój. Wibrujemy niżej, zatem aby normalne funkcjonować potrzebujemy więcej energii. Mamy jej jednak tyle, ile mamy. Ani mniej, ani więcej. Organizm musi zatem mądrze nią zarządzać, więc wyłącza funkcje energochłonne, które według niego w tej chwili nie są niezbędne do życia, do przetrwania. I tak mniej energii dostają układy m.in. rozrodczy czy immunologiczny. Spada nam apetyt na seks, tracimy też odporność – energia jest reglamentowana, nie dla „wszystkich” wystarcza. Spadek odporności jest ostatnią rzeczą, która teraz może się nam przydarzyć. W tym trudnym jesienno-zimowym oraz COVID-owym czasie potrzebujemy szczególnie dużo odporności zwłaszcza tej psychicznej. Nie ma złotej recepty, tajemnej wiedzy, nie da się połknąć cudownej tabletki, aby się wzmocnić, to koronkowa robota, trzeba dbać na każdym poziomie, dbać o siebie i to każdego dnia.

Podróżując samotnie po świecie, przemierzając Azję, Afrykę czy Amerykę Północną** wielokrotnie stawałam w obliczu trudności, mogłam wtedy liczyć tylko na siebie. Mój silny umysł niejednokrotnie ochronił mnie przed tarapatami. Dzisiaj opowiem, jak ja buduję w sobie tę siłę i na jakich fundamentach.

Po pierwsze – rozpoznaj emocje. Umysł potrzebuje spokoju, aby prawidłowo oceniać sytuację. Przywykł do działania na podstawie impulsu spowodowanego myślami. Jest akcja, jest reakcja. Nie rozróżnia prawdy od imaginacji. Wierzy w to, co wymyślił. Przyszła negatywna myśl, a umysł potraktował ją, jak realną, uznał za prawdę i przystąpił do obrony ciała. Powstały emocje, zapaliło się czerwone światło, czyli ZAGROŻENIE, pojawił się hormon stresu. RATUNKU! W takiej sytuacji zachowuję zimną krew i pytam się siebie: co czuję? Nazywam to, po imieniu. Ach to jest lęk – odkrywam! Zatem boję się? Czego się boję, czy to jest realne zagrożenie? Jak wygląda to, czego się boję? Czym bardziej się boję tym więcej medytuję. Działa jak ręką odjął. Poprzez pytania i medytację staję się świadomą sytuacji osobą. Stawiam się do życia z pozycji „mam wpływ”. Dam radę!

Po drugie – poczuj wpływ na swoje życie. Moje życie, jego kształt, intensywność zależy całkowicie ode mnie. To bezdyskusyjny fakt. Jestem TWÓRCĄ, a nie ODTWÓRCĄ. Jestem KREATOREM a nie OFIARĄ. Moja siła jest we mnie. Dobrze pamiętam sytuacje czy zdarzenia, w których miałam tylko i aż siebie i poradziłam sobie doskonale. Ta pamięć utrwala we mnie zaufanie do siebie. Jestem odważna, rozsądna, mam mądrość w sobie, mam moc. Staję wobec życia w polu odpowiedzialności – JA. Moje błędy są lekcjami, które czynią mnie bardziej doświadczoną. Uczę się i nie ważne, ile mam lat. Uczę się poprzez poznanie, uczę się od moich wnuków. Codziennie rano medytuję 15-20 minut, to pomaga mi poznać siebie bardziej, kochać siebie bardziej, szanować. Mam dostęp do swojej wewnętrznej mocy, mam kontakt ze sobą, wiem jak chcę i jak nie chcę żyć!

Po trzecie – uwierz we własne umiejętności. Jestem niepowtarzalna, wyjątkowa, mam swoją historię. Tak jak za Tobą, tak i za mną stoi cały mój żeński i męski ród. Ich historie, mądrość, doświadczenia i umiejętności. To energia moich prababek i babek dała mi moc. To siła i umiejętności pradziadka mojego pradziadka, i dziadka, i ojca też – stworzyły mnie. Nie mam potrzeby porównywanie się z innymi, konfrontowania się. Każdy jest inny, każdy jest wyjątkowy. Znam swoją wartość, to z nią przyszłam na świat i jest ona i będzie zawsze wysoka. Krytyczne słowa, negowanie czy deprecjonowanie mojej osoby nie dosięgają mnie. Myślę o sobie dobrze. To wzmacnia moją pewność siebie.

Po czwarte – twórz relacje oparte na otwartości i zaufaniu. Znam i akceptuję siebie, znam swoje zalety, znam też słabości, to czyni mnie delikatną i wrażliwą, to także daje mi siłę. Nie muszę szukać w oczach innych ludzi poklasku, nie potrzebuję potwierdzania swojej wartości, bo wiem, bo pamiętam kim jestem. Moje życie jest darem, nie chcę uczynić je przeciętnym, szarym. Zapraszam do niego tylko wyjątkowych ludzi, tworzę relacje oparte na otwartości oraz zaufaniu. Szkoda mi czasu na intrygi, gierki i picie kawy w „maskach”. Nie boję się odrzucenia, krytyki, nierozumienia. Kiedy jestem spokojna, zyskuję pewność siebie, działam wtedy na energii miłości a nie na energii strachu. Każdego dnia buduję siebie, bo mam siebie. Ludzie przychodzą i odchodzą z mojego życia, a ja trwam. Trwam silna!

Z miłością Jadwiga***

 

*wpisz nazwę swojego ulubionego napoju;

**przywołaj swoje doświadczenia;

***podpisz swoim imieniem i przeczytaj ponownie;

 

Jeśli potrzebujesz wyciszenia, odcięcia się od myśli – medytuj. Nie wiesz jak? Zapisz się na kurs, a ja Cię poprowadzę: https://jadwigakander.pl/kurs/

 

Zostaw komentarz