Intuicja w zarządzaniu

Data publikacji

Zarządzałam ponad dwustuosobowym zespołem. Wyjechaliśmy w Sudety na spotkanie integracyjne. Cały dzień był niezwykle intensywny. Wspinaliśmy się po skałkach, jeździliśmy jeepami po górzystym terenie, a wieczorem po kolacji zagraliśmy w grę „Mafia”. Finał gry okazał się bardzo ekscytujący. Stanęłam, pełniąc rolę „policjanta” oko w oko z dwoma czołowymi liderkami mojego teamu. Miałam zadecydować, która z nich jest „obywatelem”, a która „członkiem mafii”. Hmm… intuicja w zarządzaniu, czy powinnam z niej korzystać?

 

Intuicja w zarządzaniu – czy menager powinien z niej korzystać?

Dziewczyny przekonywały mnie o swojej prawdomówności, emocje sięgały zenitu. Oto ja szefowa regionu zdawałam kolejny test przed moim zespołem. Stałyśmy we trzy w centrum okręgu stworzonego z reszty zespołu. Rozejrzałam się dookoła – jedni stali w milczeniu, inni uśmiechali się, jakby chcieli powiedzieć no pokaż na co cię stać. Niby zwykła gra, jednak poczułam, że kolejny raz umacniam swoje przywództwo.

Obie były niezwykle wiarygodne, argumentowały świetnie i równie dobrze zbijały argumenty przeciwniczki. Stałam przed podjęciem trudnej decyzji, a takich podejmowałam wiele. Zawsze, kiedy jako szef mówisz tak lub nie – musisz liczyć się z konsekwencjami finansowymi, kadrowymi lub z ryzykiem utraty reputacji. Zdarza się, że możesz utracić stanowisko, wtedy pora spakować swój karton.

Teraz chodziło o mój autorytet, niby była to tylko gra, ale pomyłka się na oczach całego zespołu nie stawiała mnie w komfortowej sytuacji. Musiałam szybko podjąć decyzję, bo szef, który w nieskończoność podejmuje decyzje, waha się, jest słabym ogniwem zespołu. Postanowiłam zaufać mojej intuicji, spojrzałam globalnie na dziewczyny, na gesty, postawę, zwróciłam też uwagę na ich oddech. Bingo! Wskazałam mafioza. 

„Myślenie intuicyjne jest podobne do percepcji; błyskawiczne i bez wysiłku”

Daniel Kahneman

Intuicja nie jest ani dobra, ani zła. Ponieważ jest rodzajem poznania. Jest odmianą pamięci, do której zwracamy się z pytaniem. To właśnie z niej otrzymujemy odpowiedź. Przez całe życie gromadzimy informacje pozaempiryczne, które pozwalają nam wyrobić sobie opinię na dany temat. Później kiedy pada pytanie, sięgamy właśnie do intuicji. Nie można jej zweryfikować, jest nierozerwalnie związana z głębokim słuchaniem.

Intuicja do niedawna kojarzona była ze zgadywaniem czy szczęśliwym trafem. Coraz częściej jest wykorzysta w zarządzaniu, jako cenna i silnie działająca umiejętność. Wielu managerów korzysta z intuicji, niewielu się przyznaje. 

Ciekawi Cię, w czym jeszcze tkwi siła menagerki? Przeczytaj tekst „Umysł menagerki„.

 

Jak działa intuicja?

Intuicja jest doświadczeniem holistycznym i może się przejawiać na wiele sposobów. Na przykład wtedy, gdy:

  1. Nagle odczuwamy niewytłumaczalną zmianę emocji lub energii.
  2. Mamy przeczucie.
  3. Doświadczamy wizualnego wyobrażenia.

 

„Istnieje co najmniej jedna rzeczywistość, którą ujmujemy wszyscy od wewnątrz, za pomocą intuicji, a nie zwykłej analizy”

Henri Bergson

Intuicja pojawia się nagle. Wtedy chcemy ją przeanalizować, sprawdzić, czy jest właściwa i czy to odpowiedni moment, aby się nią podzielić. Jest jak słaby błysk światła, który w momencie pojawienia się już słabnie. Pierwszy moment ma największą moc. Dlatego powstrzymywanie się przed wyrażeniem opinii z powodu lęku, nieśmiałości czy zawahania sprawia, że jej moc znika. 

Intuicja nie ma zastosowania w środowisku dynamicznym, burzliwym. Trudno kierować się intuicją, prognozując kursy walut czy ceny akcji. Natomiast można kierować się nią, przewidując na przykład ruch przeciwnika, z którym gramy w szachy. Setki powtórzeń, tysiące wariantów dają doświadczenie, pozwalają przewidzieć zachowanie przeciwnika, dokonanie odpowiedniego ruch. Dziecko nie ma intuicji tylko instynkt – wrodzoną zdolność i to nim się kieruje, ponieważ nie ma doświadczenia. Doświadczenie zdobywamy z każdym rokiem.

Dlatego młody manager wymaga mentoringu. Rozwijanie pracowników jest podstawowym obowiązkiem każdego szefa – doskonale to opisuje  Ken Blanchard w „Przywództwie sytuacyjnym”. To proces usamodzielniania się pracowników, przyjmowania na siebie odpowiedzialności. Mentoring czy coaching powinien być standardem. Z mojej praktyki wiem, że najlepsze rezultaty osiąga się, mieszając procesy i zatrudniając również doradcę z zewnątrz. Podwładnemu może być trudno otworzyć się i zwierzać z problemów, rozmawiać o wahaniach. Nie po to go zatrudniliśmy, żeby przysparzał nam kłopotów. Z kolei mentor z zewnątrz nie zna firmy, która ma swoją specyfikę, niuanse, które będzie mu  trudno zauważyć czy zrozumieć. Pozostawianie pracowników samym sobie, na pastwę losu jest grzechem zaniechania każdego szefa. 

A Ty kierujesz się w zarządzaniu intuicją? Zostaw komentarz.

Dziękuję, że przeczytałeś. 

Jadwiga Kander

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Więcej
wpisów